Dawno mnie tu nie było. Być może dlatego, że poczułem się dziwnie. Jak egzaltowana nastolatka pisząca pamiętnik. Dlaczego więc dzisiaj tu jestem? Bardziej z przypadku niż potrzeby, czy konieczności. Jestem dziwnie rozedrgany. Mój wewnętrzny kamerton nie daje się wyciszyć. Czuję się zmęczony życiem. Zadaję sobie pytanie ile jeszcze dam rade udźwignąć? Problemów oczywiście i konieczność życia z dnia na dzień bez perspektyw na snucie jakichś planów. Bo czy układanie dni, by przetrwać można nazwać planowaniem?
Wczoraj wszedłem w spór z kochanym państwem polskim. Moja skarga powędrowała do Hagi. Nie sądziłem, że przyjdzie mi dochodzić swoich praw w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Na co liczę?... Nie wiem. Nie wiem. Może boję się na cokolwiek liczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz