Counter

wtorek, 31 stycznia 2012

Nadgryzione znajomości

Przeglądałem dzisiaj listę moich "znajomych" na Facebooku. Nie jest imponująca ale nie chodzi tu przecież o prześciganie się w rankingu - kto ma ich więcej. Przy okazji z przerażeniem zauważyłem, że popularny Face zaczyna niebezpiecznie ewoluować w stronę Naszej Klasy. Mam na myśli żenujące fotki, filmiki i w sumie nijakie wpisy i komentarze w stylu: zjadłem śniadanie; idę sobie ulicą; o kurwa aaale nuda! - żeby przytoczyć tylko kilka dla przykładu. Czyżby sukcesywna i nieubłagana imigracja dolnych półek z NK?... Temat dla psychologów, czy po prostu Face samoistnie zaczyna się kundlić? Nie moje zmartwienie. Powrócę więc do listy moich znajomych.
Zawsze wydawało mi się, że ktoś znajomy, to ktoś z kim utrzymuje się dalsze, lub choćby sporadyczne kontakty. A tu... poza klikiem w grono znajomych brak jakichkolwiek oznak życia. Czy jest ktoś, kto utrzymuje kontakt z wszystkimi?  Ja z pewnością nie, a i ze mną inni podobnie. Zastanawiam się czy chcemy tę osobę mieć w gronie znajomych dlatego, że chcemy utrzymywać z nią kontakt, czy tylko dlatego, by pochwalić się wszem i wobec, że ją znamy? A może dlatego, że tacy z nas znajomi? Ten podał rękę i się przedstawił, ten zamienił kilka słów, z tamtym mówiliśmy sobie dzień dobry, a ta zawsze mi się podobała... Nadgryzione, nieskonsumowane znajomości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz