Counter
piątek, 30 grudnia 2011
Rozmyślanie szkodzi
Witam w klubie tych, których już dopadło. Pocieszam się, że pozostających jeszcze w błogiej nieświadomości dopadnie nieuchronnie pojutrze. Gorzej, gdy spotęgowane noworocznym kacem. Czas reakcji zależy od szybkości powracania do rzeczywistości. A że z rozmyślaniem jest, jak w tytule... broń Boże upić się na smutno. Dziś umysł wyregulowany jeszcze na krótkie fale - Sylwester. Jestem złośliwy?... może troszeczkę, ale któż nie jest?
A u mnie już trą się myśli skanujące w podświadomości półki lodówki w poszukiwaniu jakiegoś wspomagania rozmyślań. Nowy Rok. Cieszyć się? Jestem przecież o rok starszy... Też mi radocha. A czy przy tym mądrzejszy?... Uniknę błędów, które popełniłem, czy wrócą do mnie, jak nieodrobiona lekcja? A nawet gdyby nie, to przecież czyhają na mnie nowe. Shit! Obojętnie, jakby szybko biec dupa zawsze będzie z tyłu. Jak to ktoś mądrze powiedział: kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie. :)
Kolejny przełom roku. Jedni się cieszą... drudzy mniej. Zarówno z tego, co mija bezpowrotnie, jak i z tego, co nadchodzi nieuchronnie. Stoję między opcjami okrakiem. Znam takich, którzy chętnie już dużo wcześniej bez skrupułów odłączyliby respirator starcowi pod tytułem 2011. Sam do nich należę. Mam go serdecznie dość. Chociaż... pominąłbym tu wyraz - serdecznie. Zapamiętam cię 2011! Wytarłeś mną podłogę, więc dołączysz do czarnej listy swoich kolesi 2008 i 9. Zapisały się w nim też miłe momenty, owszem, lecz nie było ich aż tyle, by wykrzywić uśmiech w banana na samo jego wspomnienie. Żywię nadzieję, że ten Nowy nie ugnie się pod ciężarem oczekiwań, jakie w nim pokładam. Chcę po prostu, by był konsekwentny i dlatego lepszy. Ale co to znaczy lepszy? Sprecyzowana lista życzeń do wglądu. Krótka ale za to konkretna.
Bliskim, znajomym i tym niepoznanym: - najlepszego w 2012!
NAJwięcej tego, co dobre. NAJmniej tego, co do dupy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz